Pierwszy raz na plażę Bronte trafiłam w trakcie spaceru (coastal walku) wiodącego z Coogee. Spodobała mi się od razu. To nieduża, za to czarująca i bardzo kolorowa plaża. Jest kompletnie bezpretensjonalna. Znajduje się stosunkowo blisko od City i co ważne ma dobry dojazd.
Plaża ta szczyci się tym, że jest szczególnie bezpieczna i bardzo przyjazna wielbicielom serfowania. Ma tam swoją siedzibę podobno najstarszy na świecie Klub Serferów i Ratowników (Bronte Lifesaving Club) założony w 1903 roku.
Na tę plażę jeżdzę żeby popływać. Kiedy mam ochotę poszaleć na falach, kąpie się po prostu w oceanie. Szczerze mówiąc na otwartym oceanie, ze względu na fale, pływa się fatalnie. Wspaniale za to na nich się skacze lub po prostu daje się nim unosić. To jednak zabawa, nie pływanie. Kiedy chcę naprawdę popływać, w zależności od nastroju wybieram, albo wydzielone kąpielisko otoczone skałami, albo boczny basen również wypełniony wodą z oceanu. Ten boczny basen oceaniczny jest moim ulubionym w Sydney.
Bronte wyróżnia rozległa, zielona część piknikowa, otoczona palmami. Często widuje się tam grilujące rodziny, grających we frisby, a także baraszkujące psy. Jest to bowiem (podobnie jak Balmoral) plaża przyjazna czworonogom. Na samą plażę jednak, tak samo jak gdzie indziej, nie można wprowadzić naszego psiego ulubieńca.
Z Bronte można wyruszyć na dwie wspaniałe trasy spacerowe, na południe w kierunku Coogee lub na pólnoc na Bondi. Można też potraktować Bronte jako przystanek w połowie drogi, między tymi dwoma plażami.
Zaraz przy plaży są kafejki i bary. Można tam dostać coś do jedzenia nawet wieczorem. Ostatnio testowaliśmy narożny bar Fishy Bite specjalizujący się w fish and chips. Zamówiliśmy standardowe danie - frytki z rybą. Było nieźle, dużo i niedrogo. W sam raz, żeby zabić głód.
Najgorszy deszcz nie przeszkadza piknikować na Bronte, pod warunkiem, że znajdzie się miejsce przy stolikach, zaopatrzonych w daszek. Warto zawalczyć zwłaszcza o taki z widokiem na ocean. Nawet w brzydką pogodę spędzanie czasu na tej plaży to przyjemność.
Spróbujcie, nie pożałujecie!
***
nazwa dzielnicy i plaży Bronte: wywodzi się od nazwy rezydencji Roberta Lowe'a - Bronte House, który nazwał tak swój dom, aby upamiętnić zwycięskiego Lorda Nelsona, noszącego tytuł księcia Bronte (miejscowość na Sycylii); warto dodać, że na zatokę noszącą imię sławnego admirała wychodzą okna tej rezydencji
zatoka: Nelson Bay
dzielnica: Bronte;
część Sydney: Eastern Suburbs
dojazd: autobusem 378 z dworca autobusowego na Railway Square - placu przed Centralem lub z przystanku przed stacją kolejową na Bondi Junction, też autobusem 378
<- powrót |