dziadek
niezależny gazeto-blog
logo
  STRONA GŁÓWNA ::

 

 

Bruce Chatwin Pieśni Stworzenia
 
 
aborygen
 
     
 

Chatwin, który porzucił z dnia na dzień eksponowaną posadę i dobrze zapowiadającą się karierę w londyńskim domu aukcyjnym dla podróżowania po świecie i literatury, pisząc o ludach wędrownych pisze w ten sposób o sobie.

Pracując nad Pieśniami pisarz był już śmiertelnie chory (w 1989 roku zabrało go AIDS) i czytając książkę widać, jak zmieniła się ona podczas pisania w rodzaj swoistego testamentu, ostatecznego świadectwa artysty-wędrowca, który zjechał wszystkie kontynenty, poznał wielu ludzi wszystkich ras i wielu narodowości, opisał skrajnie różnie sposoby ludzkiego myślenia – wszystko po to, żeby jak w micie o poszukiwaniu skarbu odnaleźć ten skarb we własnym życiu.

Głównym bohaterem książki Chatwina, obok niego samego, jest Australijczyk ukraińskiego, kozackiego pochodzenia Arkady Volchok. Arkady, opisywany w powieści z wielką fascynacją, staje się w książce kimś w rodzaju brata-bliźniaka narratora. Ich wybory życiowe były podobne, Arkady, niewiele młodszy od Chatwina, tak jak on zrezygnował z pozycji jaką dawało mu wykształcenie, aby zająć się pracą na rzecz Aborygenów. Jego zajęciem jest prowadzenie negocjacji między nimi a firmami kolejowymi, kładącymi tory w Outbacku celem uchronienia przed zniszczeniem miejsc uważanych przez Aborygenów za święte.

To bardzo trudne, delikatne i właściwie niewykonalne zadanie. Aborygeni, lud wędrowców-poetów - mający zupełnie nieprzystające do naszych poglądy na temat życia, czasu i własności materialnej - zostaje zderzony z cywilizacją zysku, racjonalizmu i kultu postępu w najbardziej skrajnej, anglosaskiej wersji. Aborygeni, wierzą, że świat wyłonił się ze śpiewu Przodków, którzy tworzyli go chodząc i śpiewając po całym świecie-Australii. Wszystkie charakterystyczne punkty krajobrazu, często nawet niezauważalne przez białego człowieka, jak pojedyncze skały, większe kamienie, małe strumyczki lub wzgórza - każdy z nich ma własną historię i stałe miejsce w aborygeńskej, żywej wciąż dla nich mitologii. Stąd po lekturze Ścieżek poczułem się trochę nieswojo – blok z lat siedemdziesiątych, w którym mieszkamy w Annandale, na bank stoi na jakimś świętym miejscu.

Pieśni Stworzenia to znakomita, napisana oszczędnym stylem proza. Niekiedy Chatwin pozwala sobie na dygresję, ale robi to w sposób zdyscyplinowany. Prawie niezauważalnie, tak jak go opuściliśmy, wracamy do głównego nurtu opowieści. Powieść uczy uważniejszego patrzenia na świat. I tego, że z wielką literaturą zawsze związana jest tajemnica – w tym wypadku: co sprawia, że ludzie nie mogą usiedzieć w miejscu i pewnego dnia wyruszają w drogę?

Bruce Chatwin, Pieśni Stworzenia (The Songlines)
, tłumaczenie Krzysztof Puławski, Warszawa 2008, Świat Książki, ISBN 978-83-247-0387-6

<- powrót

 

 

 

 

 

Uwaga!

Jeśli jesteś frustratem pilnie odmawiającym Modlitwę Polaka u nas nie masz czego szukać!