rocks
niezależny gazeto-blog
logo
  STRONA GŁÓWNA ::

 

 

Circular Quay
 
 
opera
 
     
 

Warto przypomnieć, że właśnie do zatoczki Sydney Cove przybiła flota złożona z jedenastu statków, znana jako First Fleet, z pierwszym transportem angielskich więźniów. Ich przybycie do Australii w styczniu 1788 roku przypieczętowało założenie pierwszej europejskiej kolonii na terenie Nowej Południowej Walii. Opera Sydneyska nie została więc zbudowana w przypadkowym miejscu.

***

Z przystani promowej do Opery prowadzi promenada, obsadzona kwitnącymi na fioletowo drzewami dżakarandy. Wiedzie ona w cieniu apartamentowców, które sydneyczycy nazywają tosterami, bo tak też wyglądają. Masywne i szpetne, stanowią kontrast dla wyrastającej zaraz za nimi finezyjnej bryły Opery. Na ich tle Opera Sydneyska - przypominająca żaglowiec pod pełnymi żaglami, albo egzotyczną kompozycję z ustawionych na sztorc muszli - prezentuje się tym bardziej jak perła architektury. Nic dziwnego, że została uznana za kolejny cud świata. Ze schodów Opery roztacza się panorama City, z drapaczami chmur zbudowanymi z iście nowojorskim rozmachem. Miejskie centrum widziane z tej perspektywy wydaje się być bardzo nowoczesne, godne światowej metropolii.

Zaletą tosterów, docenianą nie tylko przez turystów, jest to, że na parterze tych budynków  mieści się wiele różnych restauracji, kawiarni i pubów. Są one droższe, niż gdzie indziej, ale bez przesady. Chyba, że jesteś snobem i koniecznie musisz zjeść kolację w Operze, wtedy naprawdę zobaczysz słony rachunek. Szczególnie godny polecenia jest Sydney Cove Oyster Bar, specjalizujący się w świeżych ostrygach. Można je tutaj zjeść znacznie taniej niż w Paryżu. Posiłek je się na powietrzu, kontemplując widok roztaczający się stąd na przystań promową i zatokę. Co warto podkreślić, w tosterach mają także swoją siedzibę: kino studyjne Dendy (ciekawy repertuar, bilety w normalnej cenie) oraz biuro-bileternia Sydneyskiej Orkiestry Kameralnej. Poza tym są tutaj galerie, które warto odwiedzić: sztuki aborygeńskiej Uladulla, czy butik projektanta Kena Done’a  z ładnymi, radosnymi, kolorowymi ubraniami na lato, w przystępnej cenie.  

Po wschodniej stronie Circular Quay, tuż za modernistycznym gmachem Muzeum Sztuki Współczesnej, znajduje się terminal dla promów międzynarodowych. Przybijają tu często największe statki pasażerskie świata. Ich przybycie ściąga zwykle tłum ciekawskich chcących pogrzać się trochę w bijącym od nich blasku luksusu. Trudno przegapić takie wydarzenie. Wizyta super-statku jest zwykle zapowiadana w telezwizji.

***

nazwa Circular Quay: jest próbą opisania wyglądu linii brzegowej (po angielsku quay to nabrzeże/keja); początkowo nazwa była bardziej precyzyjna i brzmiała Semi-Circular Quay; uznano ją jednak za zbyt długą i skrócono do Circular Quay -> po polsku można to próbować przetłumaczyć jako - koliste nabrzeże

zatoka: Sydney Cove

dzielnica: CBD (Central Business District)

część Sydney: Inner City

dojazd: autobusami, promami lub pociągami - doskonały!

<- powrót

 

 

 

 

 

Uwaga!

Jeśli jesteś frustratem pilnie odmawiającym Modlitwę Polaka u nas nie masz czego szukać!