| |
New Ivanhoe Hotelu (noszącego imię walecznego bohatera powieści Waltera Scotta) nie sposób przegapić. Pochodzący z lat trzydziestych budynek wzniesiony w stylu australijskiego art déco stoi na dużej parceli przy głównym skrzyżowaniu miasteczka, zaraz przy autostradzie (szumnie, na wyrost, zwanej Great Western Highway).
Wybór piwa w tutejszym bistro jest przedni – chmielowy trunek pieni się w małych i większych szklankach, ciemny czy jasny, czarny porter lub bursztynowe ale, ale każde wyborne. Piwko we wszystkich odmianach i smakach, zależnie od nastroju, albo idealnie przynosi chłodną rozkosz i ukojenie po przejściu kilku kilometrów buszem, albo dodaje niezbędnego animuszu przed wyruszeniem na szlak.
The Ivanhoe Bistro, którego klasyczny wystrój nie zmienił się od czasów króla Jerzego V (o ile nie liczyć ogromnej plazmy na jednej ze ścian), można śmiało uznać za ostoję kulinarnych australijskich tradycji. A nie są nimi jakieś nie wiadomo co, fiu bździu, odchudzone mięso i symboliczne, na jeden ząb porcje wodnistych warzyw. Kulinarna australijska tradycja stoi burgerem, pajem, kiełbaskami, krwistym befsztykiem albo solidną rybą z frytkami. Wszystkie one czekają na wygłodniałych podróżnych, których los, wybór albo przeznaczenie skierowały do Blackheath. Najdroższe dania kosztują poniżej 20 AUD.
W New Ivanhoe Hotel (zgodnie z nazwą) można także przenocować. Jak na Australię, popularne miejsce do tego z klasą i kurort w Górach Błękitnych, nie jest tu drogo. Ceny zaczynają się od 33 AUD za jednoosobowy pokój i od 66 AUD za dwójkę ze wspólną łazienką, poza weekendem oraz od 66 AUD za jedynkę lub dwójkę ze wspólną łazienką w weekend.
Adres: New Ivanhoe Hotel, Blackheath, 231 Great Western Highway (zaraz przy drodze), tel. (02) 4787 6156
|
|