dziadek
niezależny gazeto-blog
logo
  STRONA GŁÓWNA ::

 

 

Snowtown
Film Justina Kurzela
 
 
 
     
 

Snowtown nie epatuje zbrodnią. Brutalne morderstwa są zasegurowane, sprowadzone do kilku wyrazistych ujęć. Film jest nieprzyjemny, ale nie dlatego, że jest pożywką dla widzów spragnionych silnych wrażeń. Fani gore będą rozczarowani. Snowtown niepokoi, gdyż stanowi przejmującą diagnozę społeczną australijskiej biedoty.

Snowtown jest oddalone o około 145 km na północ od Adelajdy (pewnie śniegu, poza telewizją, nikt tam nie widział na oczy). Miasteczek jak Snowtown jest w Australii wiele. Zresztą takie same klimaty panują w dalekich dzielnicach dużych australijskich miast, znanych głównie z kronik kryminalnych. W takich miejscach, gdzie bieda powoduje afazję uczuć, znieczulicę i obniża normy społeczne, zbrodnie czy patologie są wpisane w życie codzienne. W takich miejscach ludzie wrażliwi, albo odmienni w jakikolwiek sposób nie mogą znaleść dla siebie miejsca, są zaszczuwani. Członkowie tych smutnych, wyniszczonych społeczności pożeranych przez frustrację, zazdrość i gniew są zwykle obsesyjnymi homofobami, łatwymi w manipulacji. Takie miejsca są wylęgarniami psychopatów i przestępców.  

Snowtown mistrzowsko krok po kroku wprowadza nas w realia życia w jednym z takich miejsc i w zadomowione tam patologie. Odsłania mechanizmy narodzin zbrodni. Pokazuje jak społeczność jest metodycznie manipulowana i w efekcie staje się wspólnikiem przestępstw.

Bunting nie mordował obcych. Wśród jego ofiar byli członkowie rodziny, z którą mieszkał i sąsiedzi. Mordował kilka lat i nikt się nie przeciwstawił, nikt nie zareagował. Panowała cicha zgoda na jego działania, bo przecież oczyszczał ich miasteczko z odmieńców i szumowin. Szczególnie niepokojący wydaje się fakt, że Bunting organizował seanse nienawiści przy grillu i piwie dla sąsiadów, gdzie podgrzewał ich gniew wobec homoseksualistów, transwestytów, niepełnosprawnych, czy wybijających się ponad patologię. Jasne jest, że Bunting pełnił rolę guru. Jego siła, charyzma i determinacja zdominowały Snowtown. Był postrzegany przez sąsiadów raczej jako Rycerz Opatrzności, niż jako seryjny morderca.

Główny bohater filmu, nastolatek James Vlassakis jest przeciwieństwem Buntinga. Zagubiony, wrażliwy, wyróżniający się urodą, jest od dziecka ofiarą. Pojawienie się męskiego, umiejącego obdarzać najbliższych ciepłem i zainteresowaniem Buntinga, odmienia życie chłopca. Pierwszy raz zaczyna czuć się bezpiecznie, w jego życiu pojawia się od dawna poszukiwany model ojca. Bunting staje się wyrocznią dla Jamesa.

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy James odkrywa prawdziwe skłonności Buntinga i jest przez niego przemocą zmuszony do wspóludziału w zbrodniach. Ich pierwszą wspólną ofiarą staje się Troy – przyrodni brat Valssakisa. To doświadczenie go ostatecznie załamuje, powoduje jego dehumanizację. To on jednak występuje w procesie przeciwko Buntingowi i reszcie bandy morderców ze Snowtown, której był członkiem.

Historia  opowiedziana jest na chłodno, w stylu Kina Moralnego Niepokoju. Jest to zdecydowanie film kinowy. W pamięci szczególnie zapadają wystudiowane kadry australijskiego krajobrazu oraz scena potańcówki autorstwa Adama Arkapawa. Jest to operatorka w starym, dobrym stylu, z użyciem filtrów. Wpada w ucho także muzyka skomponowana przez brata reżysera Jeda Kurzela.

Jednak to aktorzy zdecydowali o wyjątkowości tego filmu. Nie do wiary, że większość z występujących w Snowtown postaci jest naturszcztkami, łącznie z Lucasem Pittawayem grającym Jamesa Vlassakisa i Louise Harley – w roli jego matki. To bardzo dojrzały film, choć jest kinowym debiutem Justina Kurzela. Na szczególne uznanie zasługuje mistrzowskie prowadzenie nieprofesjonalnych aktorów. Ani przez moment nie mamy wrażenia oglądania programu 997 czy Wizja Lokalna. Nie ma wątpliwości Snowtown to profesjonalne kino z niezawodowymi aktorami.

W roli Buntinga został jednak obsadzony młody, mało jeszcze znany, australijski aktor Daniel Henshall. To popisowa rola tego debiutującgo w kinie artysty. Daniel ma idealne warunki – przeciętny z wyglądu, jest typowym człowiekiem bez własciwości, może więc zagrać każdego i być równie przekonujący. W roli Buntinga poraża charyzmą i derminacją. Jest sympatyczny kiedy chce i odrażający w działaniu. To pełnokrwista, wielowymiarowa rola – jednym słowem majstersztyk. Grana przez niego postać zdominowała film, tak jak prawdziwy Bunting zdominował społeczność Snowtown.         

Film bezdyskusyjnie robi wrażenie. Nie jest to obraz przyjemny, nie jest też odrażający. To film, który się pamięta i pobudza dyskusję nad kondycją ludzką. Jest boleśnie uniwersalny. Od niedawna grany w kinach, co warto podkreślić przy pełnej sali, został zauważony w Europie na Festiwalu w Cannes.

Snowtown jest najlepszym i najbardziej przejmującym autralijskim filmem oststanich lat. Zdecydowanie zasługuje na obejrzenie.

***

Snowtown - reżyseria: Justin Kurzel, scenariusz: Shaun Grant, opertor: Adam Arkapaw, muzyka: Jed Kurzel, aktorzy: Daniel Henshall, Lucas Pittaway, Louise Harris i inni, premiera 2011 r.     

<- powrót

 

 

 

 

 

Uwaga!

Jeśli jesteś frustratem pilnie odmawiającym Modlitwę Polaka u nas nie masz czego szukać!