|
Wydawało nam się, że Sydney znamy dobrze i jeśli chodzi o ciekawe trasy spacerowe niewiele może nas zaskoczyć. Nic bardziej mylnego - korzystając z pięknej, słonecznej niedzieli wybraliśmy się na pieszą wycieczkę z Manly do Spit Bridge.
To długa trasa, licząca prawie 10 kilometrów, w górę i w dół, po kamiennych i drewnianych schodach wzdłuż wybrzeża. Żeby ją przejść potrzeba jako-takiej kondycji i kilku godzin czasu. Jest nieoświetlona i można ją pokonać jedynie za dnia, po zmroku może być niebezpieczna.
Kto się odważy ją przejść – nie pożałuje. Największą niespodzianką jest chyba to, że choć jesteśmy w środku miasta, szlak wiedzie częściowo przez prawdziwy, gęsty busz (Sydney Harbour National Park) i chwilami można poczuć się jak na wycieczce w Górach Błękitnych.
Po drodze mija się małe, mało znane, kameralne plaże (Forty Baskets Beach, Reef Beach, Castle Rock Beach i Clontarf Beach), ukryte zatoczki i mariny. Znajduje się tu także sporo punktów widokowych, z których najbardziej znane są te wychodzące na wejście do zatoki.
Dzikich zwierząt nie spotkaliśmy, ale mieszkające tu pająki są naprawdę duże – w końcu jesteśmy w Australii, nawet jeśli w Sydney tego na co dzień nie widać.
|