gwenn na czele
niezależny gazeto-blog
logo
  STRONA GŁÓWNA ::

 

 

Gwenn A Du - królowa naszych serc
 
 

ben na gwenn

 
     
 

Gwenn to piękna, drewniana łódka o bardzo eleganckiej konstrukcji. Ma sylwetkę typową dla francuskich jachtów budowanych w tym stylu od lat 20-tych do 70-tych zeszłego wieku. Dziś na tle nowoczesnych sydneyskich łódek (wykonanych przeważnie z lekkich tworzyw sztucznych) prezentuje się raczej staromodnie. Wzbudza jednak ciągłe wyrazy zachwytu wśród miłośników żeglowania.

Jachtem podobnym do Gwenn żeglował po Lazurowym Wybrzeżu bohater grany przez Gregory’ego Pecka w Śniegach Kilimandżaro. Na wielu filmach francuskich z lat 50-tych, 60-tych można wypatrzyć podobne łódki. Pamiętamy także, że rysunkowa podobizna jachtu wyczarterowanego przez ojca Mikołajka jako żywo przypominała Gwenn.

Nie jest to łódka dla fanów regat, daleko też się już ją nie wypłynie. Wciąż jednak jest to idealny jacht piknikowy, doskonały na wycieczki po Zatoce Sydneyskiej.

Tajemnica nazwy Gwen A Du:

Ben sprawdził, że imię Gwenn A Du jest najparawdopodobniej błędną wersją nazwy flagi bretońskiej Gwenn Ha Du.

 
 
gwenn ha du1 <-wersje flagi Gwenn Ha Du-> gwenn ha du2
 
     
 

Przyzwyczailiśmy się jednak do tego, że Ben mówiąc o niej nazywa ją po prostu Gwenn. Ostanio, czerpiąc z poezji trubadurów, przechściłam ją na Gwenndolinę. To dlatego, że złapałam się na tym, że kiedy nią pływam, podświadomie ją personifikuję. Lubię więc zwracać się do niej jak do damy.   

Historia Gwenn w 4 odsłonach:

Odsłona 1: Niewesołe początki za Monsieur Glu czyli Pana Lepa
Gwenn została zbudowana przez niejakiego Monsieur Glu w Port Villa (dziś stolica Vanuatu; wyspiarskiego państwa na Południowym Pacyfiku, leżącego między Nową Kaledonią, Fidżi a Wyspami Salomona) prawdopodobnie w 1968 roku. Pan Lep jednak nigdy nie popłynął swoją nową łódką. Zapakował  ją na cargo i w ten sposób przetransportował do stolicy Fidżi – Suvy.
Pech (a może fatum?) chiciał, że w trakcie spuszczania jej na wodę ze statku w Suvie, jakaś część podnośnika urwała się i staranowała dach kabiny. Dla Monsieur Glu to było za dużo. Sprzedał więc Gwenn pierwszemu napotkanemu chętnemu.

Odsłona 2:  Melodramat z Gwenn w tle za Janusza Laubego   
Szczęśliwie dla przyszłości Gwenn kupcem był Polak Janusz Laube. Żeby ją kupić, sprzedał własną łódkę, którą przypłynął na Fidżi z Ameryki.

Janusz Laube był postacią nietuzinkową. Oto historia Janusza:
Życie Janusza – jak wielu ludzi tego pokolenia – zostało naznaczone przeżyciami wojennymi. Nosił stygmat Powstania Warszawskiego, w którym walczył jako młody człowiek. Piętno to jednak nie było wywołane okropnościami wojny. Laube cierpiał z powodu niespełnionej,  młodzieńczej miłości do sanitariuszki - która uratowała mu życie - Ireny Perkowicz.  

Legenda głosi, że Janusz uciekł z Polski, dokładnie z Gdyni, do Szwecji łodzią podwodną (jako niewiernym z natury, trudno nam w tę historię uwierzyć!). Tam jako azylant dostał wizę i prawo pobytu w USA. Mieszkał gdzieś na Wschodnim Wybrzeżu. Któregoś dnia wyszedł z domu, nie żegnając się z żoną i dzieckiem, po przysłowiowe zapałki i już nigdy do nich nie wrócił.

Wydaje nam się, że Janusz mógł odnaleźć Irenę przez Czerwony Krzyż w Sydney i postanowił zacząć nowe życie w Australii. Bilety samolotowe były wtedy drogie, loty samolotowe o wiele mniej popularne, łatwiej było mu więc przepłynąć Pacyfik jachtem.  W drodze na Antypody kupił Gwenn. Wyremontował ją i już na niej dopłynął do Sydney. Co Janusz w Sydney robił  tego  nie wiemy (zresztą nie jest to ważne w tej opowieści).  Wiemy za to, że był znajomym ojca Bena, z którym wspólnie żeglowali.

Nierealne z pozoru marzenie ziściło się w końcu w Australii. Po wielu latach, Janusz i Irena (lekarka rodziny Bena w Sydney) znowu byli razem. Był to prawdopodobnie szczęśliwy okres dla Janusza, Ireny i Gwenn. Nie trwał jednak długo. Irena umarła na raka. Janusz nie poradził sobie z tym rozstaniem. Podczas rejsu, będącego pożegnaniem z Ireną, zastrzelił się na pokładzie Gwenn i wypadł za burtę. Jego ciała nigdy nie odnaleziono – prawdopodobnie Laube przed śmiercią przewiązal się pasem z obciążnikami. Pozbawiony kapitana, dryfujący jacht, z niedoświadczoną załogą, cudem tylko nie wpadł na skały. Łódkę uratowała straż przybrzeżna.

Odsłona 3: 20 lat minęło – czyli stare dobre małżeństwo z Benem Rodańskim
Ben poznał Janusza przez ojca. Razem żeglowali w Sydney. Kiedy Janusz umarł, a Ben wreszcie mógł sobie pozwolić na realizację swojego marzenia, postanowił odnaleźć i kupić Gwenn. Laube bowiem zapisał ją w testamencie Amnesty International.
Testament podważył syn Janusza i przejął łódkę. Sprzedał ją potem jakimś ludziom. Od nich wlaśnie Ben odkupił Gwenn. Wyremontował ją, wyhuhał i wypieścił. Była mu domem i źródłem radości dopóki nie wymienił jej na młodszy model Il Vento.

Odsłona 4: Okres przejściowy – czyli Ben sprzedaje Gwenn.


Odsłona 5: Żegnaj Gwenn A Du – w piątek 23 kwietnia 2010 r. Ben sprzedał Gwenn.

Dane techniczne Gwenn A Du:  
Rok budowy: 1968 (?), Port Villa, Vanuatu
Typ łodzi: Bermuda ketch
Materiał: drewno (nowo-kaledońskie drzewo kauri)
Design: według projektu Lewisa Francisa Herreshoffa (prawdopodobnie)
Długość: 10.97 m
Zanurzenie z kilem: 3.5 m
Szerokość: 1.6 m
Waga: 8000 kg (?)
Maszt: drewno (sosna oregońska)
Grotmaszt: 12.0 m
Bezanmaszt: 9.0 m
Powierzchnia żagli: ok. 50 m2
Ilość kabin: 2 + WC
Ilość koji: 4 + jedna podwójna
Silnik: 18 HP Yanmar diesel

<- powrót

 

 

 

 

Uwaga!

Jeśli jesteś frustratem pilnie odmawiającym Modlitwę Polaka u nas nie masz czego szukać!