Nawet dojazd na plażę Manly to przygoda. Przez 30 minut płynie się promem z Circular Quay podziwiając po drodze Operę, most, biurowce City - CBD i pełne jachtów zatoki. Te widoki, zwłaszcza oglądane z perspektywy wody, olśniewają. Pięknie zarysowuje się sylwetka latarni morskiej (Hornby Lighthouse) na południowej główce wejścia do portu. Wśród pasażerów emocje budzą także mijane dzielnice bogaczy: Double Bay, Point Piper, Vaucluse. Za każdym razem trwa licytacja, który z domów za ile sprzedano.
Kiedy prom wpływa w zatoczkę Manly Clove wiemy już, że jesteśmy na miejscu. Zaraz za przystanią promów zaczyna się The Corso - uroczy deptak prowadzący na plażę Manly. Stojące przy nim kolorowe, niskie domki kojarzą nam się z Legolandem. Najstarsze z nich wzniesiono w połowie XIX wieku. Detale architektoniczne niektórych z nich przywodzą na myśl wiedeńską secesję. Europejczyk nie przejdzie obok nich obojętnie. Zapewne dlatego sklepowy biznes na Manly doskonale się rozwija, a restauracje i kawiarnie pękają w szwach od turystów.
Sama plaża Manly (dzieląca się na pomniejsze: Queenscliff, North Steyne i South Steyney) jest wspaniała. Przypomina nasze złote plaże Helu. Ocean widziany po horyzont działa na wyobraźnię. Zapadają w pamięci niesamowite drzewa posadzone w połowie XIX wieku - Norfolk Island Pines (Araucaria heterophylla) - przypominające nasze iglaki, ale z gałęziami rosnącymi do góry nogami (w końcu to Australia!). Manly to, obok Bondi, najmodniejsze kąpielisko Sydney. Wypada na nim bywać, więc rzadko widuje się tu nieatrakcyjnie wyglądających ludzi. Plażowicze są jak wycięci z pism dla miłośników fitness - młodzi, tryskający zdrowiem, radośni i nienagannie zbudowani. Tylko zimą można tu poplażować w spokoju. Latem kłębi się tutaj hałaśliwy tłum.
Okolice Manly są rajem dla serferów. Otwarty ocean (Morze Tasmana) jest dla nich prawdziwym wyzwaniem. Sama plaża Manly roi się od nich. Jednak mistrzowie tego sportu wybierają oddaloną o kilkanaście minut spaceru plażę Fairy Bower, która słynie z wysokich fal.
Idąc dalej za Fairy Bower, dojdziemy na malutką Shelly Beach w zatoce Cabbage Tree Bay. Plażę tę upodobali sobie dla odmiany nurkowie. Warto dodać, że jest to jedyne kąpielisko w Sydney, z którego roztacza się widok także na ląd, a nie tylko na wodę.
Na Manly zaczyna się wiele tras spacerowych. Najdłuższa z nich prowadzi z Manly, przez Fairlight, Balgowlah i Clontarf do Spit Bridge. Jest przeznaczona dla najtwardszych chodziarzy. Powodzenia!
***
nazwa dzielnicy i plaży Manly: została wymyślona przez admirała Artura Phillipa (pierwszego gubernatora Nowej Południowej Walii, czyli tak naprawdę Australii) w 1788 roku pod wpływem jego spotkania z napotkanymi tam etnikami (z Kay-ye-my klanu, ludu Guringai); podobno szukając słodkiej wody został on ugodzony włócznią w ramię przez jednego z Aborygenów; zachowanie to wydało mu się tak odważne, a plemię tak dzielne, że na pamiątkę tego wydarzenia nadał ich ziemi nazwę manly - co można tłumaczyć jako mężny, męski
plaża otwarta na ocean: Tasman See (Morze Tasmana)
dzielnica: Manly
część Sydney: Northern Beaches
dojazd: promem z Circular Quay
<- powrót |