| |
Bogata spuścizna Normana Lindsaya obejmuje, obok malarstwa sztalugowego, rysunków, akwarel i grafik, także liczne rzeźby.
Był on również autorem kilkunastu powieści dla dorosłych i dzieci, które sam ilustrował. Największą sławę przyniosła mu właśnie jedna z nich, która weszła do światowej klasyki literatury dziecięcej - The Magic Pudding (Magiczny Pudding). Niestety, choć doczekała się wielu wydań m.in. w Niemczech i krajach skandynawskich, nie została przetłumaczona na polski.
Lindsay pochodził z irlandzkiej rodziny, pochodzenia szkockiego, która w XIX wieku wyruszyła do Australii na poszukiwanie lepszego życia. Jego ojciec był lekarzem w osiedlu górniczym przy kopalniach złota w Creswick w stanie Wiktoria. Tu urodził się Norman. Musiała to być niezwykła rodzina, skoro czworo dzieci z jego rodzeństwa również zostało artystami!
Mając siedemnaście lat Lindsay opuścił rodzinę. Razem ze starszym bratem, Lionelem, pracowali jako ilustratorzy - wolni strzelcy w Melbourne. W 1901 roku Norman został dostrzeżony jako autor grafik do Decamerona Boccacia, co pozwoliło mu przenieść się do Sydney.
W 1911 po obowiązkowej dla każdego młodego, szanującego się artysty podróży do Europy, Lindsay razem ze swoją drugą, ukochaną żoną Rose, która była mu muzą, modelką i marszandem, przeniósł się w Góry Błękitne. Przeprowadzka była nie do końca dobrowolna – lekarze rozpoznali u Lindsaya gruźlicę. Rześkie górskie powietrze miało mu pomóc w powrocie do zdrowia. Kuracja okazała się skuteczna, organizm malarza pokonał chorobę. Lindsay miał przeżyć jeszcze prawie 60 lat.
Lindsayowie wynajmowali początkowo domki w Leurze i Faulconbrige. Podczas jednej z codziennych, konnych przejażdżek po buszu w okolicy, Lindsay trafił do małej, wiejskiej posiadłości, która akurat była wystawiona na sprzedaż. Razem z Rose kupili ją. Jak się okazało spędzili tam resztę swojego życia. Dziś mieści się tam jego Galeria-Muzeum.
Z Europejskiej perspektywy twórczość Lindsaya, należącego do tego samego pokolenia artystów, co Pablo Picasso i Henri Matisse, czy polscy malarze i rzeźbiarze, jak Xawery Dunikowski i Witkacy, jest raczej wtórna. Jego płótna są typowo akademickie. Mitologiczne tematy stanowią pretekst do ukazywania kobiecych, obfitych krągłości. Jak na purytańską, prowincjonalną Australię były jednak rewolucyjne jeśli chodzi o przełamywanie pewnych tabu, które w Paryżu, Berlinie i Warszawie po I wojnie światowej szokowały już tylko religijnych fanatyków.
Pewnie największą zasługą Lindsaya jest to, że australijscy twórcy, którzy przyszli po nim mieli już łatwiej.
Warto dodać, że Magiczny Pudding wciąż żyje i dobrze mu się wiedzie. Ostatnio skończył dziewięćdziesiątkę.
<- powrót |
|